niedziela, 14 kwietnia 2013

22 marca

"Mama obudziła mnie do szkoły. Wstałam szybko, ale nie miałam zamiaru iść. Poszłam do kawiarni. Nie było Filipa ani jego kolegi. Tak jak wczoraj, było tutaj dużo małolatów (sami tak mówią o sobie). Było też dużo starszych, z wytatuowaną pod lewym okiem kropką. Wiedziałam już, że są to gitowcy. Tych Filip radził mi unikać. Mówił, że są źli, nie warto ich znać nawet z widzenia.
   Poszłam od razu do tego mieszkania. Byli tam prawie wszyscy ci sami co wczoraj. Od razu podeszłam do stolika. Chciałam się dowiedzieć, co dostałam. Filip złapał mnie za rękę i powiedział:
  - To majka, nasza siostra. My sister is morfina. Zapamiętaj. Chcesz?
    Kiwnęłam głową. Wszystko się powtórzyło. Nie byłam taka śpiąca jak wczoraj. Cieszyłam się muzyką, słuchałam, o czym rozmawiają, sama niewiele mówiąc. Wydawało mi się, że nie trzeba mówić, kiedy jest tak dobrze. Że wszyscy powinni i tak się rozumieć.
    Siedziałam w kącie spokojnie, kiwając się w rytm muzyki. Filip usiadł obok mnie. Widziałam jak robił sobie zastrzyk. Teraz zobaczyłam, że na rękach ma wiele śladów.
    W domu milczałam. Komu i co mogłabym powiedzieć? "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz